czwartek, 19 marca 2015

O tym, jak skrzynka po jabłkach stała się pojemnikiem na zabawki.

Odłożyłam książkę, żeby pochwalić się małym projektem. Projekt- to brzmi dumnie, a tak naprawdę to pierwsze niepewne kroczki w meblowym DIY lub po polsku  ZRÓB TO SAM NICZYM ADAM SŁODOWY ;) Jako, że ilość pluszaków, gumiaków i wszelakich plastików panny A. rośnie szybko, szybciej, najszybciej, nie wystarcza już upychanie ich na półkach. A że jestem rozkochana w skrzynkach drewnianych, nie było wyboru. Szybka wyprawa po kółeczka, farbę i do roboty!

Jak zrobić skrzynkę na zabawki ?



Potrzebne są:
  • główna bohaterka- używana skrzynka
  • papier ścierny lub szlifierka, chyba, że jakiś szczęściarz ma wyszlifowaną, wtedy odpada ta część prac
  • kółka, z blokadą lub nie, pełna dowolność
  • farba akrylowa metal-drewno
  • gąbka kuchenna
  • kawałek szmatki 
  • wkręty+ wkrętarka lub wiertarka i śrubokręt
Koszt:
  • skrzynka - tu nam się udało:) 0zł (podarunek)
  • kółka- 4 zł sztuka 
  • farba akrylowa-ok 23zł, ale spokojnie wystarczy jej na inne malarskie fantazje
Zatem do dzieła:

Cóż. Nie ma tu dużej filozofii, trza taką skrzyneczkę oczyścić, zeszlifować i odpylić. Czyli odbębnić wszystkie czynności wstępne, żeby przeistoczyć skrzynkę po przejściach- jak na zdjęciu- w prawie nówkę, gotową do pokrycia się farbą. Teraz najprzyjemniejsza część, czyli malowanie! Jako, że bardzo lubię efekt bielenia drewna, dlatego używam delikatnie rozcieńczonej farby akrylowej. Maluję, a właściwie przecieram gąbką kuchenną wilgotne drewno. Taki nietypowy sposób znalazłam tu.:) Podpatrzyłam, wypróbowałam i pokochałam ten sposób malowania . Dla mnie mazanie gąbką jest o niebo przyjemniejsze i łatwiejsze niż pędzlem lub wałkiem. Pomalowany mebel- to już mebel!:)- pozostawiamy do wyschnięcia i w tym czasie szukamy ochotnika do wiercenia dziur. Chyba, że lubicie same/i to robić, ja próbowałam i jak nie muszę, to nie łapię za wiertarkę.
Tak wygląda całość:) Ach...jeszcze jedno, niedomalowania były zamierzone:D Koszt śmiesznie niski+ poświęcony swój czas.
Prawda, że warto?:)