wtorek, 30 grudnia 2014

Kieszonkowy Atlas Kobiet

  Z lekkim wyprzedzeniem zaczynam realizację  Wyzwania 2015 Na pierwszy ogień idzie "Kieszonkowy Atlas Kobiet"- w ramach książka napisana przez kobietę.


Debiut sprzed kilku lat Radykalnej Gospodyni Domowej, czyli Sylwii Chutnik. Lubię jej styl pisania, jej feministyczno-ironiczne podejście do rzeczywistości. Tyle tytułem wstępu.



Książka jest wyklejanką z życia mieszkańców warszawskiej kamienicy.
Na pierwszy rzut oka bohaterek / bohaterów jest kilka – staruszka pani Maria, paniopan Marian, Czarna Mańka i Marysia. Ja uważam, że jest ich tam o wiele więcej.  Jest Matka Wariatka z piaskownicy, jedną z tych, które mają coroczne międzynarodowe konferencje, na których pogryzając boski catering, debatują o swoich prawach. Są specjalne prezentacje w PowerPoncie, identyfikatory i materiały dydaktyczne w ozdobnych teczkach.<…> Narzekają na niskie dotacje z Unii Europejskiej, zabójcze przepisy podatkowe oraz niski stopień świadomości społecznej z zakresu tematyki work-life-madnessbalance. Symboliczne bohaterki można je wymieniać prawie bez końca. Jest Madonna Parapetowa i Kobieta Bez Sensu, która zawsze może zająć się sprzątaniem, prawda? Dalej -Gospodyni Domowa – jej życie to tysiące bezsensownych, nudnych czynności. Wtopiona w powtarzające się prace, gesty, przyjmuje życie takim, jakim ono jest. Bez irytujących zrywów nieposłuszeństwa, egzystencjalnych pretensji. DzieńPranieSprzątanieDzieńNoc…Jest również niezachwiana Polska Matka, która wiadomo, nie umiera ot tak sobie, tylko wstępuje do nieba. Normalnie, bez biletu, siada na odkurzacz okrakiem i pędzi na samą górę. Tam przybija piątkę z Maryją i leci zmywać naczynia po Ostatniej Wieczerzy.
Na mnie największe wrażenie zrobiła pani Maria. Nie będę przytaczać fragmentów opowiadania, bo musiałabym przepisać większość rozdziału „łączniczki”. To opowieść o starszych, nieporadnych, schorowanych ludziach, którzy część swojej młodości poświęcili Ojczyźnie, a teraz chorują - przeważanie na samotność. Dla takich ludzi nie ma miejsca w super-szybkim-dla-super-fajnych-młodych-ludzi świecie. Przepraszam, jest jedno takie miejsce- kolejka do lekarza, swoisty klub seniora. 

Ta książka jest mocna. Jest dosadna, ironiczna, momentami mam wrażenie, że delikatnie autoironiczna.  
Szczerze? Z chęcią przeczytam tę książkę raz jeszcze.