środa, 17 lutego 2016

Zaginiony ocean. Johanna Basford


Kiedy rum zaszumi w głowie, 
Cały świat nabiera treści, 
Wtedy chętnie słucha człowiek 
Morskich opowieści. 

Hej, ha! Kolejkę nalej! 
Hej, ha! Kielichy wznieśmy! 
To zrobi doskonale 
Morskim opowieściom. 

Uwaga, zanurzamy się! Zaginiony ocean to trzecia odsłona kolorowanek Johanny Basford. Syreny, meduzy, ryby, rybki i wieloryby, czekają na ochotników z kredkami w dłoniach. Dla uważnych rysowników przewidziana jest nagroda, zatopiony skarb! A na wszystkich czeka dobra zabawa i to cudowne wyciszenie, które trwa i trwa, dopóki nie pokoloruje się całego rysunku. Albo nie wyjedzie za linię... Zaginiony ocean nie odbiega w niczym, oczywiście poza tematyką, od wcześniejszych kolorowanek Johanny. Ten sam styl okładki i charakterystyczna kreska sprawiają, że wszystko układa się w zgrabną całość; choć zastanawiam się, czy na dłuższą metę ten cykl kolorowanek nie będzie nużący. Mamy las, ogród i ocean, ciekawe, co będzie dalej. Jednak póki co, Johanna Basford nie musi się martwić, jej książki przyciągają coraz więcej fanów, a to co niektórzy potrafią wyczarować z czarno-białych rycin jest niesamowite. Choćby ten rysunek znaleziony na Pinterest: 


Równie niesamowita jest liczba filmików na YouTube z poradami, jak dobierać kolory, jak cieniować i jakich kredek używać. Słowem, ktoś pokazuje Ci, jak kolorować. Trochę dziwne, prawda? Wyciągasz kolorowankę, kredki i... odpalasz kompa, żeby sprawdzić, jak to zrobić. Nie ma co, w ciekawych czasach żyjemy. Nie zmienia to jednak faktu, że większość z tych rysunków jest po prostu przepiękna.