piątek, 10 lipca 2015

Zieloni śpią nago. Pamiętnik emerytowanej ekocyniczki.

Źródło
Zamiast wstępu

Wątpię, by ktokolwiek brał tę książkę  na poważnie. 

Drogi pamiętniczku

Młoda dama z Kanady postanawia być bardziej EKO. Tylko jak by się tu życiowo zazielenić? Rzucić pracę i znaleźć wolontariat na Sri Lance? Uprawiać jarmuż na ekologicznej farmie, opiekować się gorylami? Pomysły świetne, ale zdecydowanie radykalne. A można przecież zacząć mniej drastycznie, małymi kroczkami i do tego z duchem czasu. Vanessa zaczyna prowadzić blog. Na tymże blogasku autorka opisuje jak codziennie wprowadza do swojego życia jedną EKOzmianę, aby je zazielenić , zmniejszyć ślad węglowy oraz udowodnić, że można żyć bez jednorazowych chusteczek higienicznych i golenia nóg, a za to z dżdżownicami w pokoju. Pomysły na pozbycie się EKOwiny i pokazanie jak się kocha Mamę Naturę są różne. Od banalnych (płać rachunki przez internet), przez niecodzienne (kupuj żyletki z recyklingu), po mocno naciągane (bierz prysznic po ciemku i śpij nago). 

Zielono mi
 
Blog ekolożki, która opisuje swoje  roczne zmagania i EKOupadki nie jest ambitną pozycją. Nie szukajmy tu ekologicznych uniesień i rzetelnej wiedzy. Lektura jest lekka, komiczna, pisana pół żartem, pół serio- a przynajmniej ja tak ją odbieram. Mocno się zastanawiam, czy nie napisać, że jest również niepoważna. Książka ma prawo nie spodobać się tym, dla których bycie EKO lub wege to nie chwilowa moda, ale świadomy styl bycia. Zwłaszcza, że nasza młoda dama nie ma litości i często krytykuje wegan, wegetarian i różne ekologiczne rozwiązania. Muszę jednak ją obronić - momentami ma słuszność.

Być jak Bridget Jones

Jest pamiętnik, są zmiany i  miłość na horyzoncie. Hmm..czyżby ktoś wziął na tapetę perypetie pewnej Brytyjki z małą nadwagą? Jakbym jednak nie krytykowała tej książki, muszę oddać sprawiedliwość Vanessie, która poszerzyła moją wiedzę ekologiczną o toalety kompostujące (o moja ignorancjo!), kuchenne kompostowniki i kilka innych mniej oszałamiających gadżetów.

Toaleta kompostująca z XIX wieku


Zieloni śpią nago to pozycja dla tych, którzy mają chęć na lekką książkę napisaną z przymrużeniem oka, z nutką ochrony środowiska w tle. A może to jest właśnie sposób na dotarcie z EKOnowiną pod strzechy? Oceńcie sami.

Ta niewiarygodna historia wydarzyła się naprawdę.

Dla zainteresowanych autorski blog Vanessy: Zielona jak oset
Książka przeczytana w ramach wyzwania: