piątek, 18 marca 2016

Kazimierzu, skąd ta forsa?


  "Kazimierzu, skąd ta forsa?" to druga po "Mieszko, ty wikingu" wycieczka historyczna Grażyny Bąkiewicz. Obie książki  z serii "Ale historia..." mają zbliżony układ graficzny; tekst jest urozmaicany komiksem i rysunkami, co sprawia, że czyta się je z przyjemnością i dużo zapamiętuje. Wypełnione po brzegi ciekawostkami, napisane lekko i interesująco, tak powinny wyglądać książki historyczne dla młodzieży. 

  Tym razem klasa profesora Cebuli, wędrując po średniowiecznych miastach, ma za zadanie sprawdzić, jakie źródła finansowania dla swoich inwestycji miał król Kazimierz Wielki, czyli skąd wziął forsę na nowe zamki, mury obronne i inne cuda techniki XIX wieku. Autorka stawia kilka hipotez, łącznie z próbami alchemicznymi, ale nie wskazuje właściwej. Potrafi jednak dać taką wskazówkę, że pobudza do samodzielnego myślenia i szukania odpowiedzi w innych źródłach. Gdyby tak wyglądały moje lekcje historii, nie czytałabym na nich ukradkiem książek, zdecydowanie niehistorycznych.  "Kazimierzu, skąd ta forsa?" kipi wiedzą podaną tak przyjemnie, że nie sposób z niej nie skorzystać. Z książki dowiemy się, dlaczego trutka na szczury była na wagę złota, jak wyglądała edukacja dziewczynek w XIX wieku, dlaczego w miastach unosił się niemiłosierny fetor, a farbowane ubrania moczono w moczu.  

  I jeszcze słów kilka o samym Wielkim Kaziku. Biedaczysko nie doczekał się syna z prawego łoża, mimo że miał aż cztery żony. Dzieci ze związków pozamałżeńskich trudno zliczyć, nie bez powodu Kazimierz Wielki nazwany został donżuanem i kolekcjonerem kobiet. Ponoć, co jakiś czas  targały nim wyrzutami sumienia za własne złe prowadzenie się i wtedy fundował kolejny kościół. I kolejny. I jeszcze jeden. Można by pracę napisać o wpływie romansów króla na rozwój budowli sakralnych w Polsce za jego panowania. Tych smaczków dowiedziałam się jednak już  z innych źródeł, Bąkiewicz tylko delikatnie wspomniała, że lubił flirty z dwórkami i słusznie, to przecież książka dla  młodzieży. Skoro jednak ta niepozorna książka zachęciła mnie do szperania i poszerzania wiedzy o Kaziku, to z pewnością zachęci i dzieciaki. A to byłby wielki sukces tej książki.


Książka przeczytana w ramach wyzwań:

                                       "W 200 książek dookoła świata"
                                                "Celuj w zdanie"