poniedziałek, 9 lutego 2015

Mama, smoczek!


 

  Dziecko śpi, więc mama biegnie do laptopa, nastawiając po drodze czajnik na małą czarną i potykając się o leżącą na podłodze matkę edukacyjną. Nic nadzwyczajnego, ale rozbawiło to zdanie. Czyżby ktoś pisał o mnie? Ja robię tak samo! Tylko jeszcze czasem wstawiam w locie pranie i wynoszę śmieci.                            Z wielką przyjemnością sięgnęłam po tak lekką lekturę, po moim maratonie książek smutnych. Zostało mi do przeczytania ostatnie 30 stroniczek... ale chyba sobie podaruję. "Mama, smoczek!" to dziennik- pewnie po prostu opublikowany blog, zupełnie zwyczajny. Ani nie jest bardzo zabawny, ani wciągający. A to dziecko jest marudne, a to smoczek nie taki, a to jestem zmęczona... Takie tam pitu pitu o byciu mamą i codziennych blaskach i cieniach "siedzenia w domu z dzieckiem". "Mama..." nie wymaga od nas wielkiej uwagi i skupienia, po prostu- czytasz, zapominasz.
Myślę jednak, że niejedna zabiegana mama, chętnie wciągnie tę książkę w ramach relaksu przy małej czarnej :) Moja chwila relaksu właśnie się skończyła..lecę na dywan pokulać się z Latoroślą.