piątek, 13 lutego 2015

Nie masz cwaniaka nad warszawiaka! "Cwaniary" Sylwia Chutnik

  

Świetny początek, opis rzeczywistości cmentarnej. Miasta równoległego z wewnętrznymi niepisanymi prawami, z funeral code, z rytualnym wręcz czyszczeniem nagrobków: torby zawieszają na sąsiednim krzyżu, zdejmują marynarki i żakiety. Potem stają na grobie w rozkroku i dalejże szorować  z zapałem! I tylko się robią dziury w rajstopie, od sprzątania. Nagle wątek cmentarny się rozmywa i na pierwszy plan, a raczej na ulicę, wychodzą tytułowe Cwaniary. Nie masz cwaniaka nad warszawiaka! A raczej nad warszawianki. Halina Żyleta i Celina Cios wymierzają babską sprawiedliwość przy pomocy pięści i innych utensyliów. Biją, tłuką, kopią i tną, przede wszystkim facetów. Za co? Za wszystko co macie w głowach, za wszystko, co chcielibyście z nami zrobić, i jeszcze za to, że jesteście.  Takie odwrócenie ról - jak w This is What Everyday Sexism Feels Like...to a Man, swoją drogą filmik wart obejrzenia! W "Cwaniarach" jakoś mnie to nie przekonywuje... motyw ważny, damskie odegranie się na męskim rodzie, gdzie kobiety z ofiar stają się katami, feministyczne pięć groszy, ale wykonanie średnie. Ze skruszoną miną- bo bardzo lubię pisarstwo Chutnik- przynać muszę, że nie jest to jej najlepsza książka. "Kieszonkowy atlas kobiet" i "Mama ma zawsze rację" , bo na razie tylko te pozycje przeczytałam, są zdecydowanie bardziej wartościowe, ciekawsze. Po prostu lepsze. A tu, im dalej w las, tym nudniej i mniej zrozumiale... Szkoda. Mam nadzieję, że kolejna książka Sylwii Chutnik, którą dorwę będzie lepsza i niesmak minie.

Małe muzyczne skojarzenie: Grzesiuk, Nie masz cwaniaka nad warszawiaka