środa, 28 stycznia 2015

Spadające gwiazdy...

Film obejrzany.. Mała nauczka dla mnie- nie warto oglądać filmu króciutko po przeczytaniu książki. Nie dość, że wiedziałam doskonale, co się za moment wydarzy, to z drugiej strony za każdym razem, gdy film troszeczkę rozmijał się z książką, mówiłam z pretensją w głosie, że książce było inaczej. Tak czy owak... morza łez nie wylałam, zachwytu na filmem nie rozumiem. Tak jak nie rozumiem, nagłego traktowania cytatów z książki jak objawienia. Fakt, niektóre z nich są trafne i mocne, ale ludzie, spokojnie! To nie jest ani literatura, ani film z najwyższej półki. Przynajmniej dla mnie... ale może jestem za stara albo za twarda na takie historie;p 


Hm... zgłaszam autopoprawkę. Nie jestem ani za stara, ani za twarda. Właśnie sobie przypomniałam, że na filmie "Pamiętnik" emocje sięgały zenitu. Uff! Czyli wszystko ze mną w porządku ;p